Warszawa maj 2003 r.
Dokuczały mi bóle w prawym biodrze i prawej pachwinie. Ból nie pozwalał mi leżeć na prawym boku, utrudniał chodzenie i zaostrzał się przy nagłych ruchach. Trwało to od trzech tygodni i kiedy przeczytałam w "Metropolu" artykuł o panu Adamie i jego umiejętnościach, bezzwłocznie umówiłam się z nim na zabieg. Już w kilka godzin po pierwszym zabiegu ustąpił ból biodra. Po drugim ustąpił również ból w pachwinie. Trzeci był już tylko formalnością dla kontroli i ogólnego relaksu. Z podziękowaniami
Joanna Podogrocka

Warszawa 11. 06. 2003 r.W marcu tego roku pojawiły się u mnie bóle kręgosłupa promieniujące na lewą nogę. Brałam środki znieczulające, ale ból nie ustępował. Lekarz stwierdził "ischias". Dostałam zastrzyki i leki doustne. Po kuracji silny ból ustąpił, ale nadal miałam problem z nachylaniem się i wstawaniem rano z łóżka. Wówczas wpadł mi w ręce wywiad z panem Adamem Figeland i postanowiłam skorzystać z jego terapii. Po trzech zabiegach czułam się lekko. Bez problemu wstaję rano, nie odczuwam żadnych bólów oraz pewnie stąpam po nierównej powierzchni. Dziękuję za skuteczną kurację, a zabiegi te będę polecać wszystkim znajomym.
Tołoczko Anna

Warszawa 28 08 2003 r.Moje kilkumiesięczne dolegliwości kręgów szyjnych, z silnymi bólami głowy, cierpnięciem rąk, trudnościami w zasypianiu oraz wykonywaniu zwrotów głową, były powodem braku koncentracji i życiowej apatii. Dowiedziawszy się o panu Adamie, postanowiłam skorzystać z seansów chiroterapii. Po każdym z zabiegów zauważałam wyraźne odprężenie mięśni i stopniową łatwość wykonywania zwrotów głową. Ogólnie zaś przypływ energii życiowej. Specjalistyczny masaż oraz łagodny i profesjonalny sposób nastawiania kręgów przez pana Adama, są godne polecenia innym. Wdzięczna za skuteczną kurację
Anna Jarzyna

Po wypadku zaczął mi bardzo dokuczać ból kręgosłupa promieniujący w lewą nogę powodując jej drętwienie. Byłam po leczeniu szpitalnym na oddziale neurologicznym. W drugim miesiącu poszpitalnego zwolnienia lekarskiego trafiłam do Pana Adama. Podczas 7 zabiegu, kiedy położył mi ręce w okolicy lędźwiowej miałam wrażenie, że w każdej części mojego ciała a najbardziej z nóg spływa coś w kierunku przyłożonych rąk a następnie poprzez jego ciało ( na zasadzie piorunochronu odpływa ze mnie). Kiedy podczas następnego zabiegu ponownie przyłożył mi ręce w tej okolicy miałam wrażenie jakby tym razem przekazywał mi jakieś bodźce, jakby tym razem to ja coś pozytywnego otrzymywała. Szczęśliwa i wdzięczna mieszkanka Torunia
Ewa Trawińska

Nazywam się Anna Aneta Solarska lat 45. Jestem po dwóch operacjach serca w tym operacja na krążeniu pozaustrojowym z hibernacją. W wyniku obu operacji doszło do dużego zniekształcania klatki piersiowej: do uszkodzenia obwodowego układu nerwowego i CUN (centralny układ nerwowy). Stwierdzonych badaniami laboratoryjnymi typu RTG kręgosłupa, EMG. Objawy: zaburzenia równowagi, okresowe spadki temperatury poniżej 36°C, zła wentylacja płuc, zapadanie się lewej strony klatki piersiowej. Prowadzone leczenie farmakologiczne nie dawało żadnego rezultatu, dlatego wprowadzono leczenie fizykalne typu masaże i gimnastyka. Z gimnastyki wycofano się jako za duże obciążenie. Tu trafiłam do Pana Adama. Zabiegi prowadzone przez Pana Adama dały żądany rezultat plus leczenie farmakologiczne. Zmniejszyły się zaburzenia równowagi, spadki temperatury zredukowane. Poprawa wentylacji płuc a co za tym idzie zmniejszyły się zalegania w płucach oraz ograniczenie środków diuretycznych i poprawa oddychania. Poprawa zdolności ruchowych i ogólnego samopoczucia. Zabiegi prowadzone przez P. Adama rozluźniają blokady w okolicach kręgosłupa i klatki piersiowej. Powoduje to leprze ukrwienie i dotlenienie CUN i lepszą wentylację płuc. W wyniku, czego zmniejszają się zalegania płynu w płucach spowodowane niewydolnością krążenia. . Okres remisji trwa do ponownego zablokowania, w dużej mierze zależne jest to od pory roku. W okresie ciepłym okres remisji jest dłuższy, w zimnym do 3 miesięcy. P.S. Móc odetchnąć pełną piersią jest cudowne. Z podziękowaniami
A. Solarska

Mam 38 lat. Od 10 lat cierpiałam na bóle kręgosłupa początkowo w odcinku szyjno-piersiowym. Bóle występowały nocą, nie mogłam spać, miałam kołatanie i kłucia w okolicy serc, byłam ciągle zmęczona. Zdjęcie RTG kręgosłupa wykonane 7 lat temu nie wykazało żadnych zmian sądziłam, że to reumatyzm, więc smarowałam się różnymi maściami rozgrzewającymi. Od roku dolegliwości bólowe nasiliły się do tego stopnia, że spałam z podkurczonymi nogami na boku. Przekręcanie się na drugi bok było problemem. Problemem było też wstawanie z lóżka. W marcu bierzącego roku poszlam do ortopedy w szpitalu, Bielańskim, który skierował mnie na wykonanie RTG kręgosłupa, które wykazało niewielkie zmiany zwyrodnieniowe. Lekarz zalecił mi gimnastykę i tabletki przeciwbólowe. Za radą koleżanki wybrałam się jeszcze do doktor Mieczkowskiej, która skierowała mnie na masaże kręgosłupa do pana Adama Figeland. Już po pierwszym masażu poczułam niesamowitą ulgę, zaczęłam lekko oddychać jakby całymi płucami, wydało mi się jakby pękły jakieś obręcze wokół klatki piersiowej a w nocy normalnie spałam. Po następnych zabiegach ustąpiły bóle kręgosłupa szczególnie w okolicy piersiowej. Kołatanie serca i ciągłe zmęczenie. Poczułam się jakby mi ubyło, co najmniej 120 lat, zaczęłam po prostu żyć. Pan Adam z wielką precyzją i cierpliwością ustawił moje kręgi na swoje miejsce, odblokował uciskane nerwy, a tym samym przywrócił mnie do dawnej sprawności. Uważam, że jest znakomitym fachowcem godnym polecenia wszystkim, którzy mają dolegliwości kręgosłupa. Jestem mu bardzo bardzo wdzięczna za wyleczenie mnie
Maria Kita

Warszawa 1995r. 04. 04.Szanowny Panie Adamie!
Zgodnie z obietnicą spróbuję opisać moje odczucia z Pańskiej pracy nad doprowadzeniem mojego kręgosłupa do stanu "używalności". Początek problemów z całym kręgosłupem nastąpił po moim niefortunnym skoku, próbie zrobienia salta, zakończonym upadkiem na głowę. Ból, chrupnięcie, głównie szyja i pomiędzy łopatkami, znacznie mniejszy w krzyżu. Od tego czasu nastąpiło zmniejszenie możliwości zwracania głowy w lewo, lub prawo. W czasie prób maksymalnego zwrotu głową występowały "chrupnięcia". W niedługim czasie po tym wypadku, wstając pewnego ranka 1988 roku, schyliłem się i w takiej pozycji już pozostałem. Wyskoczył dysk - ból w części lędźwiowej kręgosłupa - nastawiono mi go, pamiętam, iż w trakcie nastawiania leżałem na prawym boku z lewą nogą podkurczoną. Następnie przez jakiś czas chodziłem na masaże. Mogłem już chodzić wyprostowany, ale ta część kręgosłupa stała się od tego czasu wrażliwa i podatna na nawroty bólu i związanego z nim pewnego ograniczenia możliwości normalnego poruszania się. Najczęściej występowało to po dłuższej pracy "za biurkiem" oraz prawie zawsze po dłuższej jeździe samochodem. Pomagałem sobie "własnymi sposobami", m.in. - jak najwięcej chodzić na palcach, z maksymalnie wypiętą klatką piersiową i mocno ściśniętymi mięśniami brzucha. W samochodzie wstawiłem w oparcie fotela wałek umiejscowiony na wysokości krzyża. Pomagało to do pewnego stopnia. 24 listopada w czasie ostatniej dłuższej trasy, pojawił się ból. Wystąpił po lewej stronie krzyża i tam już pozostał, pomimo czynienia przeróżnych ćwiczeń, skrętów, leżenia z wałkiem pod plecami itp. Każdy krok, czynność, w czasie snu, czy w pracy, ból siedział po lewej stronie i odczuwałem go bez przerwy, a od czasu do czasu np. podczas wstawania z krzesła, kaszlnięcia, skrętu ciałem dźgał mnie bez litości. Po pierwszej wizycie - masaż, nastawianie kręgów - bezpośrednio po niej, przez jakiś czas czułem się trochę oszołomiony, nogi jakieś miękkie, niepewne. Następnie zacząłem odczuwać zmianę w odbieraniu wrażeń z kręgosłupa. W dolnej części stał się dziwnie miękki, bardziej gibki, raczej chybotliwy. Ból dalej się utrzymywał, ale stracił na ostrości. Po drugiej wizycie - czułem się już znacznie lepiej, mogłem opierając ręce na biodrach, kręcić nimi w lewą i prawą stronę bez większych problemów i chociaż jeszcze chwilami, w krzyżu jakaś kostka chrupnęła, to jednak ból gdzieś się wycofał. Po trzeciej wizycie - znaczna poprawa - ból ustąpił, swobodnie wykonuję skręty ciałem, biodrami, głową. Jednakże mając na uwadze wcześniejsze, przykre doświadczenia z kręgosłupem oraz wiek tego kręgosłupa (50) czynię to ostrożnie, staram się możliwie często wstawać od biurka - trochę ruchu, prostowania się, samochodu na razie unikam. Trzeba dodać, że począwszy od pierwszej wizyty poprawa następowała stopniowo, ale nie skokowo i z każdym dniem czuję się lepiej i pewniej. Serdecznie dziękuję za pomoc. Z wyrazami szacunku
Janusz Jaworski

Warszawa, 21 grudnia 2000 roku.Zaczęło się w sierpniu 1997 roku bólem w kręgosłupie, ból był tak silny, że nie dał mi się położyć. Przez 4 tygodnie spałam na siedząco łykając proszki przeciw bólowe. Prześwietlenie wykazało, że mam zwyrodnienie 3, 4 i 5-tego kręgu lędźwiowego. Z kliszami udałam się da ortopedy, lekarz obejrzał mnie oraz zdjęcia i powiedział: - no cóż trzeba uważać i czekać. Na moje zapytanie: co dalej? odrzekł: dalej... operacja. Tak trwało to cztery miesiące, chodziłam z coraz większym trudem aż dowiedziałam się o Panu Adamie Figeland bioenergoterapeucie. Po pierwszym masażu czułam się cała obolała, myślałam, że zrezygnuję z dalszej terapii ale na drugi dzień poczułam się o wiele lepiej. Po drugim masażu poczułam tak dużą ulgę, że mogłam sama chodzić na następne masaże - na dwa pierwsze przywoził mnie syn. Po kolejnych masażach było coraz lepiej, tak, że dzięki Panu Adamowi wróciła mi wiara, że mogę chodzić normalnie. Z wyrazami podziękowania dla Pana Adarna Figeland
Henryka Skowrońska

Z wielką przyjemnością przeczytałam wywiad z panem Adamem Figeland, któremu jestem bardzo wdzięczna za przywrócenie mi radości życia. Jego ręce - świetnego masażysty i bioterapeuty - bardzo pomogły mi w powrocie do zdrowia. Opowiem swoją historię. Na początku 1997 r. czułam się bardzo źle. Wszystko mnie męczyło, bolało, nie mogłam oddychać. Lekarz rejonowy stwierdził dusznicę bolesną i wysłał do kardiologa, który po badaniach stwierdził chorobę serca. - To skurcz mięśnia sercowego tak pani dokucza - powiedział i zalecił łykanie całej masy pigułek. Niestety, po półrocznym leczeniu było jeszcze gorzej niż przedtem. Bóle były potworne, życie stało się gehenną, a moje ciśnienie krwi było 210/100. Zalecano mi branie wielu leków, codzienne badanie ciśnienia krwi, mówiono, że grozi mi wylew. We wrześniu przypadkowo trafiłam na zabiegi do Pana Adama. Po zabiegu masażu i sprawdzeniu mojego kręgosłupa stwierdził on, że przyczyną moich dolegliwości są zaburzenia czynnościowo-ruchowe stawów kręgosłupa szyjnego i piersiowego. Po kilku zabiegach u pana Adama bóle i duszności odeszły. Potem miałam kilka serii zabiegów biostymulacji magnetycznej i używałam witaminy-koenzymu Q-10. Skończyły się moje kłopoty z krążeniem i moje serce jest zupełnie zdrowe. Stwierdzają to lekarze. Mogę nawet biegać i nie duszę się. Od kilku miesięcy moje ciśnienie to 150/80. Cieszę się, że jestem zdrowa. Mam wiele wdzięczności dla pana Adama Figeland.